piątek, 14 marca 2014

Rozdział 5

*Perspektywa Samanthy*
Obudził mnie dźwięk budzika w telefonie. Gdyby to był zwykły budzik, już dawno leżałby na ziemi. Ale szkoda mi było telefonu więc darowałam sobie zrzucenie go z szafki nocnej. Westchnęłam i wzięłam go do ręki. Wyłączyłam budzik i spojrzałam w wiadomości. Nikt nie napisał. Pięknie. Spokój. Nikt nie dzwonił. Też dobrze. Nie musiałam oddzwaniać.Uśmiechnęłam się lekko i odłożyłam urządzenie. Ale jednak gdzieś tam głęboko w sobie chciałam, by rodzice zadzwonili. Byli poza granicami miasta już od miesiąca.
Westchnęłam głośno, pomrugałam kilka razy i strzeliłam palcami by je rozprostować. Podniosłam się do pozycji siedzącej i rozejrzałam po pokoju. Wszystko w idealnym porządku. Strój wisiał na krześle. Popatrzyłam na niego po czym wstałam z łóżka i podeszłam do krzesła. Chwyciłam uniform i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic po czym ubrałam się. Wysuszyłam włosy, w miarę je uklepałam i byłam gotowa. Wpakowałam ze trzy książki i jeden zeszyt do torby i zbiegłam na dół. Jednak po chwili wróciłam się do pokoju po telefon. Wieczorem musiała przyjść ciocia bo lodówka była pełna, dom posprzątany. Tak. Ja, Samantha nie umiem poradzić sobie sama w domu a mam poradzić sobie z byciem jakimś łowcą? To niewykonalne. Leniwie wyjęłam płatki, miskę i mleko. Zjadłam jakże pożywne śniadanie, nałożyłam buty i wyszłam z domu. Było okropnie ciepło. Na samą myśl, że będę musiała siedzieć w szkole robiło mi się niedobrze.Ale przecież wcale nie musiałam tam siedzieć cały dzień..rodzice i tak nie dowiedzieli by się o wagarach. No bo jak? Uśmiechnęłam się tryumfalnie i dziarsko poszłam do szkoły.Do lekcji zostało tylko 5 minut więc budynek był pełen ludzi. To było okropne. Najchętniej siedziałabym sama, zamknięta w moim pokoju a każą mi siedzieć w budynku gdzie jest ponad 200 osób.Byłam na trzech lekcjach. Potem wyszłam z budynku a gdy chciałam spokojnie opuścić teren szkoły, zatrzymał mnie głos Kate.
- Sam, niedługo rozdanie MVP. Kilka z nas musi tam być.
- I co w związku z tym? - zmarszczyłam brwi
- To, że myślałam że spotkamy sie dziś po szkole i ustalimy kto to będzie.
- Kate, wybacz ale nie dzisiaj.Źle się czuję - wymyśliłam bajkę
- Ale..
- Nie ma ale. Jutro. Jutro to ustalimy. Narazie - powiedziałam i poszłam
Słonko dawało na całego, było pięknie. Tak bardzo chciałam się położyć i po prostu leżeć, czując na sobie ciepło które dawały promienie Słońca. Przechodziłam przez park kiedy naszedł mnie genialny pomysł. Położyłam się na ławce, wyciągnęłam nogi i skrzyżowałam je w kostkach. Ręce podłożyłam pod głowę i zamknęłam oczy. Gorąca kula przyjemnie grzała moje ciało.
*Perspektywa Nathaniela*
Kolejny dzień szkoły. Kolejne zwlekania się z łóżka. Szukanie niepotrzebnej rzeczy w pokoju aby rzucić w okno kolegi. Śniadanie. Autobus i szkoła. Pierwsze kroki na szkolnym korytarzu i.. I dziwne poczucie czegoś nie tak. Z początku każdemu wydawało by się wszystko okej, włącznie ze mną. Lecz dziwne poruszenie wśród przyjaciół dało mi do myślenia i pretekst do snucia planów ucieczki. Niepewnym krokiem podszedłem do swojej szafki i z szczególną ostrożnością włożyłem do niej Tajemnice Magi.
-Nathaniel..!!-usłyszałem mi znajomy krzyk koło ucha- Jejciu jak ja cię dawno nie widziałam..
Beth-imię budzące zgrozę na chwilę doczesną. Kiedyś ją kochałem. Ba.! Była moim światem..! Ale teraz.? Sam ton głosu, czy jej widok przyprowadza mnie o mdłości. Dziwne.? Sam jestem dziwny, więc czemu nie..
-Coś się stało..?-podeszła o wiele za blisko i uwiesiła na mojej szyi-Wyglądasz jakoś.. Smutno.. Wiem co zrobić aby to zmienić..-wspięła się na palce aby mnie pocałować
Właśnie w takich momentach następują chwile zgrozy. Odsuwam się lekko aby uniknąć biegu zdarzeń związanych z Beth. I nagle genialny pomysł..!
-Beth przepraszam Jason mnie pilnie woła..-wymamrotałem zręcznie unikając ust dziewczyny
Na moje szczęście Beth nie pocałowała mnie tylko moją szafkę. Jednak są plusy Nocnego Łowcy, szybkość i zręczność dają mi plusy przechytrzenia dziewczyny. Teraz pozostaje znalezienie Jasona i wytłumaczenie rzekomego pilnego wezwania.
Na szczęście me poszukiwania zakończyły się na pobliskim rogu, gdzie stał oparty o ścianę i poszukiwał wzrokiem za kimś po tłumie uczniów. Lekkim szturchnięciem w ramię zwróciłem jego uwagę na siebie. Streściłem zdarzenie związane z Beth i jej romantycznym pocałunkiem z szafką.
-Masz przesrane..-oderwał plecy od ściany i ruszył w kierunku sali gdzie miała rozpocząć się nasza pierwsza lekcja-Matematyko przybywam..!-huknął na cały korytarz i przyśpieszył kroku
Po trzech lekcjach nie wytrzymałem. Musiałem wyrwać się na dwór. Do ukochanego miejsca. Miejsca które jako jedyne potrafiło ukoić moje nerwy. Czyli las lub park. Jedynym wyjściem jest ucieczka, albo..
-Proszę panią mogę się zwolnić.? Strasznie źle się czuje..-podszedłem niepewnie do pani od religi, jedyna osoba współczująca uczniowi
-Co ci jest..? Pewnie te treningi cię wykończyły..-odpowiedziała z zmartwieniem
-Też tak uważam.. Mogę iść do domu.?
-Idź, usprawiedliwię cię..-uśmiechnęła się ciepło- Tylko prosto do domu...
Przytaknąłem i odszedłem. Gdy nauczycielka zniknęła z horyzontu automatycznie przyśpieszyłem. Można powiedzieć, że biegłem. Park..!-słowo poprawiające humor.
Po kilku minutach zdyszany i pełny satysfakcji znalazłem się w upragnionym miejscu, lecz dostrzegłem znaną mi osobę. A kogo.?
Samanthe z zamkniętymi oczami leżącą na ławce.
***
Cześć! 
 Wpadamy z nowym rozdziałem i prosimy o komentarze.
Fajnie byłoby wiedzieć że ktoś czyta nasze opowiadanie :)
Do zobaczenia niedługo! :3

3 komentarze:

  1. Ja już jestem i czytam!!
    Rozdział super :D Fajnie się go czytało :)
    Pozdrawiam <33

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się spodobał twój blog. Na pewno będę tu często wpadać. :) Czekam na kolejny rozdział.
    Zapraszam do siebie
    http://as-long-you-love-me.blogspot.com/
    Jeśli oczywiście chcesz to zajrzyj :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawie napisany ten rozdział. Chyba muszę przeczytać od początku :)
    Owszem, są parę błędów, ale to nic. Jak będzie kolejny rozdział, to poinformuj mnie, ok?

    Pozdrawiam Cię serdecznie. Buziaczki :) I co najważniejsze, dużo weny :)
    http://pod-sila-wiatru.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń