sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 8

Kolejny poranek. Kolejna noc. Kolejny sen, z tą samą osobą. Nathaniel-imię nie dające mi żyć nawet nocą. Dlaczego tak się dzieje? Może przez ten pocałunek.. Lecz to nie powinno było nigdy się zdarzyć. Nathaniel jest z Beth, ja jestem sama. Tak powinno zostać. I tak zostanie.
Choć już dawno powinnam być w drodze do szkoły, ja leżałam w łóżku. Była 7:55. Miałam to gdzieś. Rodzice mną się nie interesowali, więc i ja mogę mieć w dupie szkołę. Uczciwie, co nie?
Zamknęłam oczy i zaczęłam rozkoszować się błogim lenistwem. W głowie miałam już ułożony gotowy plan dnia. Lekkie śniadanie, książka, kawa, książka, kanapki i kawa, książka, lekka kolacja, książka i spać. Idealny plan. Wydawał się być taki dopóki.. dopóty nie usłyszałam, że dostałam sms-a. Spojrzałam na ekran z cichym przekleństwem.
Nadawca: Elena
(Jest jedną z cheerleaderek. To była chyba jedyna osoba, którą lubiłam z tych wszystkich fałszywych buziek w składzie.)
Mruknęłam. Czego ona chce? I to o tej porze.
'Zbieraj swój chudy tyłek i przyjdź do szkoły. Potrzebujemy Cię'
Zmarszczyłam brwi.
Potrzebują mnie? Kto? Po co? Jedyne co jej odpisałam to krótkie Wal się.
Odrzuciłam poły pościeli i postawiłam stopy na panelach. Nie, nie chcę iść-mruknęłam pod nosem. Posiedziałam tak chwilę po czym wstałam i ruszyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Po 40 minutach byłam w drodze do szkoły. Na moje nieszczęście lało jak z cebra, więc musiałam biec do budynku. Przez wcześniej wspomniany deszcz, treningi futbolistów i cheerleaderek odbywały się w hali sportowej. Tam też się udałam. Popchnęłam ogromne drewniane drzwi, jednocześnie dalej rozmyślając po co tu przyszłam.
Moim oczom ukazali się chłopcy i dziewczyny. Każdy był czymś zajęty.
Poszukałam wzrokiem Nathaniela. Słuchał pilnie trenera (udawał znając życie). Shelley zmęczony i spocony. Czyli wyglądał niezwykle pocią... Sam, przestań..!!-skarciłam się w myślach-Jesteś sama. Sama z swoim światem. 
Spojrzałam w stronę ćwiczącej Beth. Boże, jak ona mnie wkurzała.
- Samantho - usłyszałam jak trener futbolistów wymawia moje imię.
O nie. Lubiłam go, ale nie do przesady. Szybko odwróciłam się z zamiarem wyjścia.
- Nie tak szybko młoda damo- zastawił mi wyjście
Świetnie. Jeszcze brakowało mi problemów z nim.
 - Ja właściwie to bardzo się śpieszę.. - zaczęłam wymyślać kłamstwo na poczekaniu lekko się zacinąjąc
- Owszem, śpieszysz się. Do mojego gabinetu. No już. Szybko - popędził mnie pchając
Z wymalowanym zdezorientowaniem na twarzy poszłam do jego gabinetu. Usiadłam na fotelu dla gości , założyłam nogi na biurko i czekałam na jego słowa. Zaczął szukać czegoś w ogromnej stercie papierów na biurku. Nudziło mi się okropnie. Najpierw rozejrzałam się trochę po pomieszczeniu. Nie było jakieś niezwykłe. Właściwie była to klitka. Następnie zaczęłam myśleć  o Nathanielu i jego sztuczkach związanych z magią. Myśl ta krętymi schodkami sprowadziło mnie do władania ogniem, który zawsze przypominał mi waleczność u ludzi. W głowie zaczęłam wymawiać zaklęcia, co nie przyniosło żadnych efektów. Ogień się nie pojawił. Wymyśliłam nowe. Wypowiedziałam pod nosem słowa, które przyniosły się z niewiadomego źródła. Wraz z ostatnimi słowami zaklęcia, zapłonął kosz na śmieci. Kosz na śmieci który był pełny zwiniętych kawałków papierów. Otworzyłam szerzej oczy. Tak samo jak trener. Nie wiedziałam co zrobić. Nie miałam pojęcia czy na to istnieją też jakieś zaklęcia? Nagle ogień zniknął. Został tylko dym.
- Co to do cholery było.. - trener wciąż wpatrywał się w kosz
- Mooooże to ostrzeżenie od Boga aby wyrzucił pan śmieci .. - palnęłam od rzeczy
-Nie wierzę w Boga, Samatho - odpowiedział patrząc podejrzanie na kosz, po czym wrócił do przerzucania sterty papierków w poszukiwaniach
- Dlaczego? - zmarszczyłam brwi
- Ponieważ nie wierzę w rzeczy, których nie mogę zobaczyć-odparł z głową za biurkiem
- Ale tlenu też pan nie widzi a wie pan, że on istnieje! - powiedziałam z entuzjazmem
-Znalezione.!-krzyknął po chwili- Proszę cię bardzo.-podał mi do ręki parę kartek. Ładnie udekorowanych kartek-dodałam w myślach

1 komentarz:

  1. Zostałaś nominowana do Liebster Award na moim blogu >> http://thetwofacesofoneperson.blogspot.com/ << wszystko w zakładce po prawej stronie :)

    OdpowiedzUsuń